Ostatni weekend spędziłam na wsi u rodziców. Miałam bardzo ale to bardzo cudowną słoneczną pogodę, dlatego korzystałam z niej na maksa, bo może to ostatnie promienie słońca, ostatni tak ciepłe i słoneczne dni. Później mogą nadejść jesienne dni czyli szaro buro i deszczowo.
Wybrałam się do lasu na spacer i zaobserwowałam, jesieni jeszcze nie było widać wszędzie zieleń i nawet kwitnące gdzie nie gdzie kwiatki oczywiście niektóre drogi były nie do przejścia bo straszne koleiny i błoto ale spacer i tak bardzo przyjemny. Jak na wrzesień to mało liści na ziemi. Wstawię wam poniżej kilka fotek nie są to dobrej jakości zdjęcia bo wykonane aparatem z komórki chyba 5 pikseli ale pewna nie jestem.
A u rodziców objadanie się słodkim i ciemnym winogronem którego u nich nie brakuje mamy prawie całe podwórko. mmmm ten smak nie zapomniany oczywiście zabrałam ze sobą kilka kiści ale szybko poszło nawet nie wiem kiedy. :D na zdrowie tym co go pożarli.... :D :P

Dobrym grzybiarzem nie jestem. Ja zbieram tylko prawdziwki, pod grzybki, maślaki i ewentualnie kurki. Ale chciała bym aby pod grzybki rosły w takich kępkach... :) nie wiem co to za grzyby i nie chce wiedzieć, nie ruszam tego czego nie jestem świadoma.
Tak jak wam pisałam w lesie wiosna w pełni aj zielono mi ;)
no i kwiatki
Śladowe ilości liści
a po powrocie z spaceru winogrono prosto z krzaczka
a jakie pyszne i słodziutki....
zabrałam ze sobą poszło nie wiem kiedy .......
bu$ka :P :*
Gusia









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz